Decyzja, która zmieniła wszystko

Kiedy podjąłem decyzję, że chcę trenować drużynę do mistrzostw, zaczynała się druga połowa marca. Zadanie przygotowania drużyny w ciągu miesiąca wydawało się karkołomne. Ale miałem ambitny cel - dojście trenowanej przeze mnie drużyny do finału mistrzostw.

Postanowiłem odłożyć na bok wszystkie inne projekty. Każdą wolną minutę poświęcałem na przygotowania. To była świadoma decyzja - taka sama, jaką podejmuje się w negocjacjach, gdy stawiasz wszystko na jedną kartę, bo wierzysz w swój plan.

Pierwszy tydzień - budowanie fundamentów

Pierwszy tydzień poświęciliśmy na diagnozę. Gdzie jesteśmy? Jakie mamy luki? Co trzeba nadrobić? To dokładnie ten sam proces, który stosuję w negocjacjach biznesowych - zanim zaczniesz działać, musisz wiedzieć, z czym pracujesz.

Ustaliliśmy plan treningowy, podzieliliśmy obszary do przepracowania i zaczęliśmy intensywne sparringi. Każdy dzień miał swój cel. Każdy trening kończył się analizą.

Tygodnie drugi i trzeci - intensywne sparringi

Chętnie zacząłbym wtedy pisać dziennik z przygotowań, ale każda wolna minuta to była minuta poświęcana na trening. Motywacja w drużynie była nieustająco wysoka. Sparringi i spotkania robiliśmy regularnie.

Mieliśmy grupę osób z doświadczeniem w negocjacjach, które chętnie brały udział w sparringach jako sparring partnerzy. Wszyscy dawaliśmy z siebie maksimum zaangażowania. Spotykaliśmy się zazwyczaj po pracy, około godziny dziewiętnastej. Spotkania trwały nieraz do północy.

Z tą drużyną pracowało się wyjątkowo dobrze. Zrobiliśmy zauważalny postęp w każdym obszarze - przygotowanie do negocjacji, rozgrywka, wykorzystanie kluczowych momentów, wybór strategii i technik negocjacyjnych, współpraca w drużynie.

Ostatni tydzień - zmęczenie i determinacja

Gdy pisałem te słowa, był 21 kwietnia 2015 roku. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek był tak zmęczony i niewyspany jak w ciągu tego miesiąca. To już czwarty, ostatni tydzień przygotowań. Drużyna w większości też była wyczerpana.

Paulina, która z powodu kontuzji chodziła o kulach, miała zwolnienie z pracy. Pozostali - Norbert i Kuba - pracowali na pełnym etacie. Mimo to nikt nie odpuścił. Graliśmy ostatnie sparringi negocjacyjne, robiliśmy końcowe przygotowania.

Czego nauczyły mnie te przygotowania

Te 30 dni pokazało mi rzeczy, które dzisiaj przekazuję na szkoleniach firmom i negocjatorom. Oto trzy najważniejsze lekcje.

Presja czasowa zmusza do priorytetyzacji. Kiedy masz miesiąc zamiast sześciu, nie możesz trenować wszystkiego. Musisz wybrać to, co da największy efekt. Dokładnie jak w negocjacjach - skup się na tym, co naprawdę istotne.

Drużyna jest silniejsza niż jednostka. Nawet najlepszy negocjator sam nie wygra turnieju drużynowego. Podział ról, wzajemne zaufanie i umiejętność komunikacji pod presją - to decyduje o wyniku. W biznesie jest identycznie. Negocjacje rzadko prowadzi się w pojedynkę.

Przygotowanie bije talent. Widziałem drużyny składające się z naturalnych talentów, które przegrywały z mniej utalentowanymi, ale lepiej przygotowanymi zespołami. Negocjacje to nie improwizacja - to dyscyplina.

Niezależnie od wyniku - wszyscy wygrali

Zostało już tylko parę dni - te dni to był czas na chwilę odpoczynku przed rozgrywkami 24-26 kwietnia. Niezależnie od osiągniętego wyniku, wszyscy byliśmy wygrani. Każdy nauczył się bardzo wiele. Każdy przeszedł przez coś, co zmieniło jego podejście do negocjacji.

Te doświadczenia - turnieje, sparringi, setki godzin treningu - ukształtowały moje podejście do negocjacji, które stosuję do dziś. Nie wierzę w magiczne sztuczki i jednorazowe techniki. Wierzę w przygotowanie, praktykę i ciągłe doskonalenie.

Jeśli szykujesz się do turnieju negocjacyjnego lub po prostu chcesz podnieść swoje umiejętności, zajrzyj do mojego zestawienia technik i trików negocjacyjnych. A jeśli wolisz uczyć się z historii - mam ich sporo na tym blogu.