1. Okazujesz zbyt duże zainteresowanie

"O, to moje wymarzone auto!" Takie zdanie to prezent dla sprzedającego. Od tej chwili wie, że zapłacisz każdą cenę. Nawet jeśli auto Ci się podoba, zachowaj kamienny spokój. Oglądaj uważnie, notuj wady, pytaj o historię. Emocje zostaw na moment, gdy podpiszesz umowę.

2. Nie robisz researchu przed spotkaniem

Jedziesz na oględziny bez sprawdzenia cen rynkowych? To jak wejście do kasyna bez znajomości reguł. Sprawdź, za ile sprzedają się identyczne modele. Przejrzyj historię ogłoszenia, czy cena spadała. Sprawdź VIN w bezpłatnych bazach. Ta wiedza to Twoja amunicja.

3. Podajesz cenę jako pierwszy, bez argumentów

Składanie oferty bez uzasadnienia to strzał w ciemno. Najpierw zbuduj listę argumentów: stan lakieru, opony, serwis, przebieg. Każdy punkt daje Ci realną podstawę do negocjacji. Dopiero wtedy mów o pieniądzach.

4. Nie masz limitu cenowego

Przed spotkaniem ustal maksymalną kwotę, którą jesteś gotów zapłacić. I trzymaj się jej. Bez tego limitu łatwo wpaść w spiralę: "No dobra, jeszcze pięćset", "No jeszcze czterysta". Zanim się obejrzysz, zapłacisz dwa tysiące więcej niż planowałeś.

5. Nie sprawdzasz stanu technicznego

Wizualna ocena to za mało. Brak rdzy na nadkolach nie znaczy, że auto jest zdrowe. Umów się na diagnostykę w niezależnym warsztacie. To koszt dwustu-trzystu złotych, który może Ci zaoszczędzić kilka tysięcy na ukrytych naprawach.

6. Ulegasz presji czasowej

"Mam jeszcze dwóch chętnych na dziś". "Jutro jadę do komisu". Te zdania mają jeden cel: żebyś podjął decyzję pod presją i nie negocjował. Prawdziwy sprzedający, który ma kolejkę, nie musi o tym mówić. Jeśli ktoś Cię pogania, to zwykle blefuje.

Daj sobie czas. Powiedz: "Muszę to przemyśleć, dam znać jutro." Jeśli sprzedający się zgodzi, presja była sztuczna. Jeśli faktycznie sprzeda komuś innemu, znajdziesz inne auto.

7. Negocjujesz tylko cenę, zapominając o reszcie

Cena to nie jedyny element transakcji. Możesz negocjować: komplet opon zimowych w zestawie, wymianę oleju przed sprzedażą, opłacenie przeglądu, przedłużenie gwarancji w komisie, a nawet dowóz auta pod Twój adres.

Czasem sprzedający nie ruszy się z ceny ani o złotówkę, ale chętnie dorzuci opony za tysiąc złotych. Efekt jest ten sam, a obie strony wychodzą zadowolone.

Jak unikać tych błędów

Każdy z tych siedmiu punktów da się wyeliminować jednym sposobem: przygotowaniem. Kto jedzie na spotkanie z wiedzą, listą pytań i jasnym limitem cenowym, ten negocjuje z pozycji siły. Kto jedzie na żywioł, ten płaci za naukę.