„Daj rabat.”
Dwa słowa, które słyszy każdy przedsiębiorca. Średnio kilka razy dziennie. I za każdym razem stoi przed tym samym wyborem: dać rabat i stracić marżę? Odmówić i stracić klienta?
Prowadzę sklep z odzieżą od dwunastu lat — napisała mi jedna z czytelniczek. — Mam wyprzedaż minus 50%, a ludzie i tak pytają, czy taniej się nie da. Taka jest mentalność.
Znam to. Przez 25 lat negocjacji słyszałem setki wersji tego samego problemu. Zmienia się branża — firma remontowa, gabinet fotograficzny, sklep, hurtownia — ale schemat jest identyczny:
Klient żąda rabatu. Ty nie chcesz go dać. Ale boisz się, że powie „widzisz mnie ostatni raz” i pójdzie do konkurencji.
I tu jest pułapka. Bo większość przedsiębiorców reaguje na to żądanie instynktownie — albo daje rabat (i traci pieniądze), albo odmawia twardo (i traci klienta). A istnieje trzecia droga.
Dlaczego klienci żądają rabatów
Zanim odpowiesz na żądanie rabatu — zrozum, skąd się bierze.
W 90% przypadków klient nie żąda rabatu dlatego, że Twoja cena jest za wysoka. Żąda, bo może. Bo nic go to nie kosztuje. Bo „a nóż się uda.”
To automatyczny mechanizm — tak samo jak technika „szok i niedowierzanie” w negocjacjach. Kiedy klient słyszy cenę i mówi „Ile? Tyle?!” — to nie znaczy, że cena jest zła. To test. Sprawdza, czy się cofniesz.
Zapamiętaj: kiedy klient reaguje szokiem na cenę, to nie jest informacja o cenie. To informacja o kliencie — sprawdza, gdzie jest granica.
Doświadczeni negocjatorzy używają tej wiedzy świadomie. Gdy słyszą „ile?!” — nie panikują, nie obniżają, nie przepraszają. Traktują to jako otwarcie negocjacji, nie jako wyrok na ich cenę.
Technika szoku i niedowierzania — i jak ją odwrócić
Klient mówi: „4 500 za sesję? Serio?”
W Twojej głowie pojawiają się dwa scenariusze:
Scenariusz 1 — brak reakcji. Milczysz lub zaczynasz się tłumaczyć. Klient myśli: „No to jest pole do negocjacji. Skoro się waha, to obniży.”
Scenariusz 2 — spokojne potwierdzenie. „Tak, 4 500 zł. I powiem Ci dlaczego tyle.” Klient myśli: „Ten wie, ile jest wart. Tu chyba nie wytarguję.”
Różnica? Pewność. Nie arogancja — pewność. Osoba, która wie ile jest warta jej praca i potrafi to wyjaśnić, rzadko dostaje dalsze naciski na rabat.
Jedna z fotografek, z których case study trafił do mnie, odpowiedziała klientowi tak: „Czy cena podlega negocjacji? Oczywiście! To ja w takim razie chcę 6 000 za tę sesję. W końcu negocjować mogą dwie strony, prawda?”
Klient kupił za 4 500.
Przeczytaj też: Technika szok i niedowierzanie — jak ją stosować i jak się bronić
Jak rozpoznać, kiedy klient blefuje — i co powiedzieć w ciągu 3 sekund.
7 sposobów na odmówę rabatu bez utraty klienta
Nie ma jednej magicznej odpowiedzi. Ale jest siedem, które sprawdzają się od lat — w różnych branżach, przy różnych klientach.
1. „W porównaniu do czego?”
Klient mówi „za drogo.” Zamiast obniżać — zapytaj. „W porównaniu do czego?” Wymuś konkret. Często klient nie ma porównania. Po prostu mówi „za drogo”, bo to działa.
A jeśli ma porównanie? Wtedy masz informację. Możesz pokazać różnicę w zakresie, jakości, gwarancji.
2. „Co mogę dostać w zamian?”
Złota zasada negocjacji: ustępstwo za ustępstwo. Nigdy nie dawaj czegokolwiek za darmo. Jeśli klient chce rabat — zapytaj: „A co ja mogę zyskać w zamian? Dłuższą umowę? Płatność z góry? Polecenie?”
To nie jest targ. To profesjonalna wymiana. I większość klientów to rozumie.
3. „Dlaczego nie skorzystał Pan z tamtej oferty?”
Klient mówi: „Konkurencja daje 20% taniej.” Odpowiadasz: „Dlaczego nie skorzystał Pan z tamtej oferty?”
Cisza. Bo gdyby tamta oferta była lepsza — już by ją wziął. Skoro jest u Ciebie — jest powód. I ten powód to Twoja przewaga.
4. „Ta cena, którą podałem. A Pana propozycja?”
Klient mówi: „Jaka najlepsza cena?” Nie ruszaj się z ceny. Odpowiedz: „Ta, którą podałem. To jest moja najlepsza cena. A jaka jest Pana propozycja?”
Odwróć. Niech klient pierwszy powie liczbę. Ten, kto pierwszy ustępuje — traci pozycję.
5. „A gdybym dał wartość dodaną?”
Klient mówi: „Bez rabatu nie kupię.” Zamiast obniżać cenę — dodaj coś. Dodatkowe konsultacje. Dłuższą gwarancję. Priorytetową realizację. Materiały premium.
Koszt dodatkowej wartości dla Ciebie jest niższy niż koszt rabatu. A klient czuje, że dostaje „więcej za tę samą cenę” — zamiast „tę samą rzecz za mniej.”
6. Pauza
Klient mówi: „Na pewno możesz zejść z ceny.” Ty odpowiadasz: „Z czego Pan wnioskuje?” I milkniesz. Cisza. Nie przerywaj.
Cisza w negocjacjach to jedno z najsilniejszych narzędzi. Kto pierwszy przerwie ciszę — ten ustępuje. Spróbuj — przy następnym żądaniu rabatu po prostu zamilknij na pięć sekund. Zobaczysz, co się stanie.
7. „Czemu rozważa Pan moją ofertę?”
Klient blefuje: „Znajomy zrobi taniej.” Odpowiadasz spokojnie: „Czemu w takim razie rozważa Pan moją ofertę?”
To pytanie rozbija blef. Bo jeśli naprawdę ma tańszą opcję — po co rozmawia z Tobą? Odpowiedź ujawni prawdziwy motyw: jakość, termin, doświadczenie, zaufanie. I to jest Twoja kotwica — nie cena.
Czego NIE robić
Trzy rzeczy niszczą odmówę rabatu:
- Przepraszanie. „Niestety nie mogę dać rabatu.” Słowo „niestety” sugeruje, że CHCIAŁBYŚ dać, ale nie możesz. Klient myśli: „To kto może? Szef?”
- Tłumaczenie kosztów. „Bo widzi Pan, mam pracowników, czynsz, ZUS...” Klienta nie obchodzą Twoje koszty. Obchodzi go wartość, którą dostaje.
- Natychmiastowa odmowa. „Nie.” Bez wyjaśnienia, bez pytania, bez alternatywy. Suche „nie” zamyka rozmowę i klienta.
Przeczytaj też: Ustępstwo za ustępstwo — złota zasada negocjacji cenowych
Dlaczego nigdy nie powinieneś dawać czegokolwiek za darmo w negocjacjach.
Kiedy WARTO dać rabat
Odmowa rabatu to nie dogmat. Są sytuacje, gdzie rabat ma sens biznesowy:
- Duże zamówienie z gwarancją powtórek. Klient kupuje 10x więcej? Obniżka 5% przy dziesięciokrotnym wolumenie to zysk, nie strata.
- Strategiczny klient. Klient, którego logo na liście referencji przyniesie Ci dziesięciu nowych klientów — wart jest rabatu.
- Szybka płatność. Klient płaci z góry zamiast w 60 dni? Skonto 3% to mniej niż koszt zamrożonego kapitału.
Ale w każdym z tych przypadków — rabat jest wymianą, nie ustępstwem. Dajesz coś? Dostajesz coś. To fundamentalna różnica.
Podsumowanie
Przy następnym żądaniu rabatu — nie odpowiadaj od razu. Policz do trzech w głowie. A potem zadaj jedno pytanie: „A co mogę dostać w zamian?”
To jedno pytanie zmieni dynamikę rozmowy. Z „klient żąda, ja bronię się” na „rozmawiamy o warunkach.” I to jest początek prawdziwych negocjacji.